Weekend w Karkonoszach

Często chcielibyśmy gdzieś wyjechać, odpocząć jednak brak nam motywacji, myślimy sobie że na weekend to się nie opłaca, że jak już jechać to na jakąś konkretną wycieczkę. Niech ten post będzie dla Was motywatorem i zmobilizuje do aktywności, nawet tej weekendowej. Naprawdę warto! Lepiej żałować, że się coś zrobiło niż że się tego nie zrobiło.

Postanowiliśmy wykorzystać jak najlepiej listopadowy weekend i wybraliśmy się w Karkonosze. Pogoda i widoki rewelacyjne, z resztą sami zobaczcie:

 

IMG_0838

IMG_0841

IMG_0842

IMG_0845

IMG_0847

IMG_0851

IMG_0858

IMG_0863

IMG_0873

IMG_0877

IMG_0890

IMG_0892

IMG_0893

IMG_0896

IMG_0904

IMG_0911

IMG_0914

IMG_0924

IMG_0927

IMG_0932

 

I do tego krótki filmik z timelaps’em:

Z Krakowa wyruszyliśmy w piątek po południu, aby po zmroku dostać się do schroniska PTTK Kochanówka tuż przed Szklarską Porębą, gdzie zostaliśmy na nocleg.

Nie chcieliśmy zostawiać samochodu na cały weekend na parkingu w lesie, więc postanowiliśmy że zostawimy samochód w jakimś gospodarstwie. Trafiło na dom tuż przy czarny szlaku, na wysokości Muzeum Ziemi Juna. Cena 20 zł/doba(!). Szybko dołączyliśmy do szlaku niebieskiego, którym cofnęliśmy się do Kochanówki, aby zobaczyć piękny połom potoku Szklarka, a następnie udaliśmy się dalej niebieskim pod schronisko PTTK pod Łabskim Szczytem. Tam dowiedzieliśmy się, że właściwie wszystkie schroniska nie przyjmują turystów, nawet na glebę. Wspólną decyzja udaliśmy się żółtym szklakiem przez Mały i Wielki Śnieżny Kocioł, następnie czerwonym przez Przełęcz Pod Śmielcem do Czarnej Przełęczy i niebieskim do Bradlerovej Budy Nie spodobało się nam , więc zeszliśmy jeszcze niżej, żółtym do Medvedi Buda.

Zastanawialiśmy się czy przypadkiem do Przełęczy Karkonoskiej nie pójść czeską stroną, niebieskim szlakiem przez las, ale wybraliśmy trasę szczytami, dla ładniejszych widoków. Rano okazało się, że widoczność wynosi 30m, ale nie zmieniliśmy zdania. Niesamowite przeżycie, spacer we mgle płynącej z silnym wiatrem – polecam założyć pokrowiec wodoszczelny na plecak! Wróciliśmy zatem niebieskim do Czarnej Przełęczy, aby następnie udać się czerwonym przez Czeskie Kamienie, Śląskie Kamienie, Przełęcz Dołek i Przełęcz Karkonoską do Domu Śląskiego. Tam zjedliśmy szybki obiad i weszliśmy na Śnieżkę. Widoczność się nie poprawiła, więc widoków nie mieliśmy. Po całodziennej wędrówce w chmurach zaczęliśmy szukać noclegu, co nie było łatwe. Obdzwoniliśmy wszystkie okoliczne schroniska i jedynie cień nadziei dali nam w PTTK Samotnia. Tam z krzeseł poskładaliśmy sobie łóżka, żeby nie spać na ziemi, bo trochę wiało i… Nastał dzień.

Karpacz

Dzień zdecydowanie przyjemniejszy, bo promienie słońca dawały nadzieję na zdjęcie ze Śnieżki. Zostawiliśmy plecaki i z aparatem i GoPro poszliśmy na szczyt Karkonoszy. Zostaliśmy nagrodzeni za nasz trud fantastycznym widokiem, kiedy to nisko zawieszone chmury na które patrzyliśmy z góry próbowały przedrzeć się przez pasmo Karkonoszy! Aby wrócić do Szklarskiej Poręby, zeszliśmy niebieskim szlakiem do Polany Bronka Czecha, a następnie zielonym do Karpacza. Stamtąd zabrał nas bus do Jeleniej Góry, a potem autobus do Szklarskiej. Następnego dnia rano wracaliśmy już do Krakowa. Wszystko odbyło się bez problemów, przydały nam się bardzo Buff’y i niezastąpione Sporki.